Dziecko Przemyślenia mamy

5 argumentów dlaczego warto wrócić szybko do pracy po porodzie

Lipiec 26, 2016

Na L4 ciążowe poszłam dość wcześnie, bo usłyszałam, że lepiej jest wypocząć przed ciążą- wiecie tak na zapas. Da się tak w ogóle? Pewnie każda z Was słyszała, by się wyspać zawczasu- ja problemu ze spaniem w ciąży nie miałam i nie rozumiałam o co tym wszystkim „życzliwym” mamuśkom chodzi. Mimo, że byłam na L4 to wykonywałam jeszcze sporo czynności zawodowych w domu i można powiedzieć, ze zakończyłam pracę miesiąc przed porodem jednocześnie wypoczywając w domu. Była to najlepsza decyzja, bo nie przypuszczałam i nie planowałam, że do pracy wrócę już 3 miesiące po porodzie- wiem matka wariatka. No cóż- nosiło mnie w domu, bo młody tylko spał i jadł i wydawało mi się, że tak już będzie zawsze. (oj ale byłam głupia- pewnie się teraz ze mnie śmiejecie) Teraz z biegiem czasu jest coraz ciężej pogodzić pracę, dom i wspinające się wszędzie dziecko, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Nie czarujmy się- lubię życie na pełnych obrotach, gdy ciągle się coś dzieje i dzień jest zaplanowany od rana do wieczora- wtedy czuję, że wycisnęłam z niego 100%. Mogłabym narzekać jak to jest ciężko, ale optymiści tak nie robią, dlatego serwuję Wam 5 argumentów dlaczego jest fajnie wrócić do pracy i to w miarę szybko.

  1. Kontakt z innymi ludźmi, zwłaszcza takimi, którzy nie mają dzieci to świeży powiew tematów i inspiracji. Rozmowa nie skupia się przez 90% na kupach i ząbkowaniu, a mam okazję porozmawiać o filmie, książce, czy nowo otwartej knajpce. Czasem zazdroszczę koleżankom z pracy i nie tylko, częstych imprez i przespanych nocy, ale gdy wracam do domu imprezę mam co wieczór z małym kochanym człowieczkiem, na dodatek codziennie rano wstaję jakby z kacem.
  2. Ach uwielbiam wszelaki rozwój, a ten zawodowy to już w ogóle. Jeszcze przed ciążą starałam się brać udział w różnych kursach, szkoleniach i prelekcjach. Wracając szybko do pracy nie wybiłam się z rytmu i nie dopadł mnie leń. Życie bez większych przerw napędza mnie do kolejnych działań.
  3. Najlepszym argumentem dlaczego warto wrócić do pracy jest odskocznia od pampersów i mleka. To ważne, że moja głowa ma też bardziej ambitniejsze zadania do wykonania, niż nakarmienie i przewinięcie dziecka. Żaden spacer z wózkiem nie da mi lepszego odmóżdżenia- choć na chwilę.
  4. Najważniejszy argument czyli własne pieniądze. Kocham niezależność, tę finansową zwłaszcza. Nie wyobrażam sobie prosić męża o kasę na waciki, czy ulubione kosmetyki. Nie mówiąc już o stosie ubranek i zabawek dla dziecka. Wiadomo- masz kasę za urlop macierzyński, ale w momencie, gdy potrzeba przy dziecku zwiększonego budżetu Państwo daje Ci tylko 80%. Dla mnie to za mało- tak jestem pazerna i wolę pracować, by nie obniżać pewnego standardu życiowego.
  5. Lubię chodzić do pracy a to dlatego, że wtedy mój dzień jest dobrze zorganizowany. Wstaję rano, gotuję dziecku obiad, sobie robię owsiankę, w między czasie ogarniam poranną toaletę i makijaż, na dodatek ubieram Julka wkładam go do wózka i pędzimy do teściowej. Po pracy odbieram młodego gotuję obiad dla mnie i męża. Człowiek zdąży tyle rzeczy w ten dzień zrobić, że głowa mała. Gdy do pracy iść nie muszę to a to się położę i odeśpię noc, a to poczytam głupoty w internecie i tak dzień zleci, a z obowiązków mało co jest zrobione.

maggdaline

 

Nie, nie wykopuję Cię do pracy zaraz po porodzie. Nie chcę byś tyrała po 8 albo i 10 godzin dziennie mając małego szkraba w domu. Wiadomo, fajnie się patrzy jak się rozwija, chcę jednak byś była egoistką i pamiętała, że Twój rozwój jest równie ważny, o ile nie ważniejszy niż tego małego szkraba.

Każda mama ma własny wybór. Moim był szybki powrót do pracy. W trakcie ciąży nie planowałam, że wrócę tak szybko, ale życie lubi płatać figle. Żal było odrzucić ofertę, którą otrzymałam i choć po całym dniu padam na przysłowiowy „ryj” to czuję się spełnioną kobietą i matką, a szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.

 

Skupiłam się głównie na plusach, wiadomo, minusy też są, ale nie warto o nich wspominać. Pozytywne myślenie to grunt do sukcesu, dlatego niezależnie od wszystkiego traktuję wyjście do pracy jako coś dobrego, dla mnie, dla dziecka, dla całej rodziny. Moim mottem jest szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko i to się faktycznie sprawdza.

Dajcie znać jaka jest u Was sytuacja, pracujecie? Czy może zostajecie z dzieckiem w domu możliwie jak najdłużej?

You Might Also Like

  • Ilona

    nie wszyscy mają takie lifestylowe życie, żeby móc tak wszystkim doradzać, czasem to prawda, sama zostaje w domu nie z wyboru tylko niestety z szarej rzeczywistości bo mój syn ie dostał sie od Państwowego żłobka prywatny i perspektywa bez dopłaty, bo juz sprawdziłam 500zł sorry nie mam tyle kasy.Teściowa 76 lat ledwo ledwo, a mama o kulach po operacji kolan. Mąż kierowca ciągle w delegacjach= jedna pensja, szukam pracy na pół etatu, lub 3/4etatu od 4 miesięcy, leci 5 w mieście Katowice, życzę powodzenia ale realia są czasem pop prostu jakie są.

    • Maggdaline

      też jestem z Katowic i uważam, że tutaj są dużo większe możliwości niż w małych miasteczkach tylko trzeba je znaleźć. Wiem, że nie zawsze jest sielsko, ale trzeba być optymistą. Powodzenia!

  • ola

    Wszystko pięknie, ładnie. Tylko trzeba mieć komu powierzyć dziecko pod opiekę. TY masz teściową na którą możesz liczyć, a nie każdy ma ten komfort. Opiekunka? – wiadomo kosztuje. Czasem wygląda to tak, że kobieta musi właściwie „oddać” dużą część swojej pensji niani. Żłobek? Spoko! ale jeśli pracuje się tylko w godzinach popołudniowych no to cię już nie urządza. Więc w pewnych przypadkach takie argumenty przegrają z szarą rzeczywistością.

    • Maggdaline

      Nie ma rzeczy niemożliwych. Wiem, że czasem niektórzy mają ciężej, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Może warto byłoby zmienić pracę, by pasowało z godzinami pracy żłobka? Można odkryć w sobie talent np. do szycia i spróbować swoich sił na własny rachunek. Jedno jest pewne, jak ktoś chce to zawsze znajdzie jakieś wyjście. Tobie życzę, byś znalazła to właściwe rozwiązanie dla siebie 🙂

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close