Dziecko

5 powodów dla których zastanowisz się czy naprawdę zajść w ciążę.

Kwiecień 22, 2016

Mam żal do najbliższych kobiet-matek, że zamiast mówić otwarcie jak ciężkie jest macierzyństwo ciągle opowiadały o dziecku jakby miały motyle w brzuchu. Nie wiem, czy to był i jest jakiś temat tabu, ale skoro nikt mnie nie uświadomił o tym jak cholernie trudne jest macierzyństwo postanowiłam zrobić Ci przysługę, byś była bardziej świadoma i zastanowisz się czy naprawdę chcesz zajść w ciążę.

To nie tak, że wokół mnie nie było wcześniej niemowląt i nie byłam świadoma jakie ma się obowiązki względem noworodka. Wręcz przeciwnie, od urodzenia zawsze gdzieś wokół mnie były małe dzieci, a to od znajomych rodziców, a to kuzynów, czy sąsiadów. Chętnie angażowałam się w opiekę i spacery nad nimi bo od zawsze lubiłam te słodkie małe bobaski. Z resztą nie ja sama je uwielbiałam, bo z koleżankami zawsze toczyłyśmy walkę, która ma pchać wózek na spacerze. Pamiętam do dziś, że mając jakieś 11 lat zostawałam sama z 4 dzieci w wieku od 11 miesięcy do 8 lat. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia. Pewnie moja mama i matka tych dzieciaczków miałyby już dawno kuratora nad głową. Niestety, czasem w życiu bywają takie sytuacje, że nie ma z kim dzieci zostawić. Wtedy ojciec czwórki tych dzieci ciężko zachorował i jego żona odwiedzała go w szpitalu w innej miejscowości. Aby zaoszczędzić czas zamiast jeździć komunikacją miejską moja mama woziła ją samochodem. Ale dziś nie o tym… Pamiętam jeszcze do dziś, jak zazdrościłam mojej kuzynce w Niemczech, że w podstawówce pracowała jako opiekunka do dzieci i dostawała nawet za to pieniądze. Już kij z tą kasą, ale spędzanie jak największej ilości czasu z małymi bobaskami to w tamtych czasach było moje marzenie.

Koleżanki, które rodziły dzieci przede mną były zdziwione jak sprawnie trzymam noworodka/niemowlaka, że się tego nie boję. Nie da się ukryć, że czuję się w tym sprawnie. Będąc w ciąży cwaniakowałam, że przecież już wszystko o dzieciach wiem i nic mnie nie zaskoczy. Dziś już wiem, że życie uczy pokory i weryfikuje nasze myślenie. Dziś mam dla Was listę sytuacji, które mnie zaskoczyły, a dotyczą dnia codziennego z noworodkiem/

Dziecko je co 3 h albo nawet częściej.

Fakt, odwiedzając koleżanki jakoś nie pomyślałam nigdy o tym w kategorii, że one ciągle karmią. Zawsze myślałam, że po prostu trafiłam na godzinę karmienia. Jakoś co 2,5h lub co 3h to strasznie często zwłaszcza, że przy dziecku czas leci bardzo szybko. Na początku nie mogłam się do tego przyzwyczaić i miałam wrażenie jakbym nie robiła nic innego tylko karmiła. Mycie zębów, gotowanie obiadu planujesz między jednym karmieniem a drugim. Niektóre mamy to nawet wyjście na spacer planują od karmienia do karmienia by nie karmić dziecka publicznie. Teoretycznie jest to logiczne. Dietetycy nawet osobom dorosłym zalecają jedzenie co 3h. Zdziwiło mnie dziecko jedzące tak często chyba dlatego, że sama mam dłuższe przerwy między posiłkami.

Dziecko musi leżeć dużo na brzuchu.

Niby wiedziałam, że noworodek musi leżeć dużo na brzuchu, ale myślałam, że raczej po to by trzymało tylko główkę. Stosując się do wszystkich rad kładłam Juniora na brzuchu aż do momentu, gdy zaczął sam trzymać głowę. Dopiero później dowiedziałam się, że niemowlak powinien cały czas leżeć na brzuchu, by wzmacniać mięśnie i móc docelowo wykonywać przewroty, by mógł siedzieć, raczkować no i potem chodzić. Teraz naprawiamy błędy i Julian leży częściej na brzuszku niż na plecach a efekty jego rozwoju fizycznego są spektakularne. Pamiętaj, plecy, plecy, plecy.

Wstaje w nocy bo tak chce.

Oczywiście jeśli chodzi o spanie to nasłuchałam się od koleżanek, które mają szczęście i grzecznie śpiące dzieci, że będzie fajnie, bo przecież dzieci w nocy śpią…. Hmm ciekawe które, bo mój syn nie zawsze. Średnio w co drugą noc budzi się co godzinę ot tak po prostu, bo taki ma kaprys. Myślałam, że dziecko budzi się jak jest głodne, albo ma mokro, ale nie. Budzi się bo np. ma ochotę byś je przytuliła, stwierdzi, że się wyspało i będzie kolejną godzinę, dwie buszowało aż znów padnie albo ma problem z przejściem do kolejnej fazy snu i to je wybudza. Więc wędrujesz od łóżka do łóżeczka kilka razy w nocy, aż w końcu wyjdziesz z siebie i pozwolisz dziecku spać z Tobą w łóżku.

Ciągle ma kozy w nosie.

Moje wyobrażenie było takie, że dziecku nos czyści się jak ma katar. Otóż nie, średnio raz dziennie wciągam gile sopelkiem (swoją drogą jest do niczego i planuję kupić katarek.pl) Sopelek to taki sprzęt, gdzie siłą swoich ust wyciągasz gile, więc jeśli wszystko Cię w życiu brzydzi to lepiej daruj sobie dziecko.  Dziecko płacze kilka razy na dzień więc automatycznie ma zapchany nos. Kojarzysz, jak Ty płaczesz, to też od razu sięgasz po chusteczki. Dziecko ma właśnie tak samo, z tym że ono samo sobie nosa nie wyczyści, więc bierz się matka do roboty, inaczej będziesz miała marudne dziecko. Furczący nos stanie się Twoją obsesją.

Rozwali Ci każdy zaplanowany dzień.

W każdym podręczniku pisali, że dziecko lubi mieć zaplanowane posiłki i drzemki co do godziny. Planujesz sobie więc pod plan dziecka swoje obowiązki, spotkania itp. Aż tu nagle dziecko obudzi się w nocy nie o tej godzinie co zawsze i cały dzień i godziny np. jedzenia się przesuwają. Będąc matką musisz wszystko robić na spontanie. Mój bobas uwielbia marudzić i domagać się uwagi akurat jak się szykuję i spieszę przed jakimś wyjściem. Nie wspominając o tym, że zawsze zapełni pampers przed samym wyjściem. Nie daj Boże w ten sposób, że trzeba go całego przebierać.

 

Podsumowując. Jeśli myślisz, że wiesz o dzieciach wszystko bo są w Twoim najbliższym otoczeniu to grubo się mylisz. Niby się mówi, że każde dziecko jest inne- może po części tak, ale mają kilka wspólnych mianowników, które lepiej poznać wcześniej niż później. Ten wpis nie ma na celu zniechęcić Cię do macierzyństwa. Pozwoli Ci poznać realne problemy, o których nie każda matka Ci powie. Powyższy tekst nie został napisany tylko z moich obserwacji, ale po konsultacji z kilkoma mamami, które myślą podobnie jak ja. Powodzenia!

 

Matki- czytelniczki, a co Was zaskoczyło po urodzeniu dziecka? Może wolałybyście wiedzieć o czymś wcześniej?

 

 

 

You Might Also Like

  • blada

    W pierwszych tygodniach mojego macierzyństwa naprawdę czułam się jak ofiara zmowy milczenia ludzkości – dlaczego nikt mi wprost nie powiedział… Coś tam przebąkiwano właśnie o karmieniu co 3 godziny, o niedoborze snu…

    Łatwo sobie wyobrazić, jak człowiek jest niewyspany, kiedy zarwał noc… Człowiek potrzebuje dnia albo weekendu, żeby dojść do siebie – to jest do przeżycia. Ale wyobrazić sobie, że taka zarwana noc będzie się powtarzać przez 3 lata jak dzień świstaka?!

    Na szczęście okres żalu do ludzkości minął po jakichś 2 tygodniach.

    Trochę rozumiem ludzkość… Jedna sprawa, że trudno ten aspekt rodzicielstwa uświadomić laikowi…
    Z drugiej strony – jaki ma sens to dogłębne uświadomienie? Czy patrząc na swojego brzdąca ktoś w ostatecznym rozrachunku mógłby się go wyrzec i na dziecko się nie zdecydować?

    • Maggdaline

      Twój komentarz idealny 🙂 Uświadamianie nic nie da, bo trzeba na własnej skórze przekonać się o nieprzespanych nocach. Teraz czuję się jakbym co noc imprezowała 😉

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close