Przemyślenia mamy

Kiedyś wypiję szampana i zjem truskawki

Czerwiec 28, 2017

Marzy mi się książka, leżak i plaża, ale taka plaża, gdzie nie słychać krzyku dzieci. Piłabym sobie drinka z palemką, siedziała do nocy w hotelowym barze i jeździła na całodniowe wycieczki. Wyobrażam sobie, jak miło byłoby nie wychodzić z łóżka cały dzień… z mężem oczywiście. Wołalibyśmy na wszystkie posiłki room service i pilibyśmy szampana zajadając truskawki. W łóżku oczywiście. Pewnie nie jestem sama z takimi marzeniami. Może masz tak też i Ty?

 

Wakacje z dzieckiem

Najpierw modlisz się, by lot przebiegł szybko i sprawnie, a najlepiej jakby można było się teleportować w miejsce docelowe max w 5 min.

Będąc już na miejscu wstajesz każdego ranka o 6 no bo przecież najsłodszy syn nie wie, że jest na wakacjach i może pospać dłużej. Starasz się ogarnąć siebie i dziecko, by jako pierwsza stać przed drzwiami z restauracji. Śniadanie od 8:00 a Ty odkąd dziecię otwarło oczy słyszysz a mam. Zajadasz śniadanie i migiem lecisz rezerwować leżak obok brodzika, jeśli nie zrobiłaś tego jeszcze przed śniadaniem rzucając w biegu ręcznik. Jeśli myślisz, że poleżysz na tym leżaku to się mylisz. Służy on raczej jako wieszak i przechowalnia rzeczy. Taplasz się w brodziku z dzieckiem przez co skóra jara się szybciej niż jajecznica na patelni. Dobra, wybiła dwunasta. Młody chętnie wychodzi z wody, bo słyszy, że będzie jedzenie. Zakładacie klapki i uciekacie do restauracji. Ty już bujnie wyobrażasz sobie dwugodzinny wypoczynek  z książką w ręku, albo drzemką na leżaku… ok, to tylko marzenia, bo drugie dziecko nie jest kompatybilne z pierwszym i zajmuje Twój czas. Ok, już po jedzeniu lecisz utulić starszaka… zaraz zaraz, zapomniałam dodać, że idzie spać z rykiem, bo najchętniej wskoczyłby z powrotem do wody. Dwie godziny drzemki mijają jak z bicza trzasnął. Starszak już na nogach wcina przekąski i już wie, że zaraz będzie leciał na plażę. Zabiera grabki, foremki itd. Spędzacie miłe popołudnie na plaży, Ty oczywiście cały czas pilnujesz, by woda nie wciągnęła go za głęboko. Zanim udacie się na kolację, musisz przeżyć kilka awantur, zbudować milion babeczek i przebiec z 10 km. Przeżyjesz teraz apogeum, bo dziecko już zmęczone, ale do pokoju nie chce iść. W końcu udało się zapakować cały majdan i wyglądając jak cyganie wracacie do hotelu. Szybki prysznic mamy, taty i dwóch szkrabów i można iść na kolację. Po kolacji kładziecie dzieciaki spać. Ufff śpią, to teraz można spędzić ze 2-3h tylko z mężem… karty, winko (wiadomo, tylko mąż, bo matki karmiące nie piją) po takim dniu padasz jak kręgle stuknięte kulą. Nie przejmuj się, naładujesz baterie i dasz radę ogarnąć wszystko następnego dnia.

 

 

Po co jadę na wakacje z dzieckiem.

Siedząc kolejny rok na macierzyńskim marzy mi się, by choć na chwilę zmienić środowisko, klimat i by ktoś na chwilę podawał mi obiad do stołu. Chcę usłyszeć inny język, móc choć raz w roku porozmawiać w obcym języku (swoją drogą to z angielskiego to chyba w pamięci mam już tylko słownictwo turystyczne) Jadę na wakacje z dzieciakami, by udowodnić przede wszystkim sobie, ale i innym, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pakuję walizki i chcę pokazać dzieciom, że świat jest piękny i stoi przed nimi otworem. Odrywam się od rzeczywistości, ładuję baterie mimo, że wakacje z dzieckiem to nie jest wcale taka sielanka. Podróżuję, bo to jedno z moich zamiłowań, z których nie chciałam rezygnować mając dzieci.

 

 

Kiedyś się to skończy-zobaczysz

Staram się żyć chwilą, które z dzieckiem nie zawsze są łatwe. Nie lubię przyspieszać czasu, ale wiem, że kiedyś nadejdzie taki moment, w którym nie zbuduję już zamku z piasku, nie zjadę na zjeżdżalni i nie będę się cieszyć z pierwszego lotu samolotem. Policzone są dni do momentu, w którym usłyszę „nie chcę jechać z Wami na wakacje” i aż na samą myśl łezka kręci mi się w oku… no cóż. Jak Bóg pozwoli to jeszcze poczytam sobie tą książkę na leżaku na plaży. Jeszcze zawołam room service i napiję się w łóżku z mężem szampana i zjem truskawki. Tymczasem delektuję się chwilą, w której moje dzieci będą przeżywały wszystko pierwszy raz, bo kocham tę radość i spontaniczność malującą się na ich twarzy.

You Might Also Like

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close