Przemyślenia mamy

O baletnicy i jej ostatnim tańcu.

Maj 17, 2016

Była sobie mała dziewczynka, która nie miała pojęcia co to pasja. Tańczyła kaczuszki, ruszała kuperkiem i wesoło podskakiwała. Od najmłodszych lat uwielbiała występy. Już w przedszkolu zawsze tańczyła w pierwszym rzędzie, a trema dodawała jej odwagi. Wtedy jeszcze nikt nie myślał, że dzięki tym kocim ruchom będzie zwiedzać świat. Przecież w wieku szkolnym to większość dzieci zachowywało się tak jak ona. Mama zawsze chwaliła, a bracia ściągali ją z chmurki marzycielki na ziemię. Minęło kilka lat i rozpoczął się kolejny etap w jej życiu.

POSZUKIWANIE PASJI

Szkoła podstawowa była dla niej czasem poszukiwania pasji. Rozpoczynała swój dzień o 8 w szkole- wędrowała na wszystkie możliwe zajęcia pozalekcyjne. Od zajęć sportowych po plastyczne i muzyczne- wszędzie było jej pełno. Dodatkowo chodziła do ogniska muzycznego i grała na pianinie. Kończyła swój dzień o 18:00 wracając do domu. Wtedy był czas na odrabianie lekcji. To nie tak, że mama jej kazała i zapisywała na wszystkie zajęcia. To ona sama uwielbiała spędzać czas na rozwoju. Pod koniec 6 klasy rzuciła taniec na kilka lat. Wróciła do niego dopiero w gimnazjum. Ten sam zespół, te same twarze a nawet niektóre układy taneczne te same. „Stary” zespół namówił ją na powrót, a że bardzo tęskniła nie trzeba było jej długo namawiać. Tak zaczęła kontynuować swoją pasję jaką był taniec.

WIELKI COME BACK

Mijały lata i mała baletnica rozwinęła skrzydła, tańczyła w starszej grupie zespołu i zaczęła zwiedzać świat. Kilka razy w roku wyjazdy do Francji, czy Włoch były już dla niej normalnością. Poprzez taniec wszczepiono jej bakcyla podróżniczego. I tak przetańczyła i podróżowała całą szkołę ponadgimnazjalną i studia. Zrobiła prawo jazdy, dzięki którym bez problemu odwiedzała taneczne warsztaty by kształcić swoje umiejętności.

Na studiach zaraziła się dodatkowym wirusem- tańcem współczesnym i teatrem tańca. Przez 2 lata próbowała swoich sił na deskach teatru. Było ciężko i w końcu odeszła. Nie potrafiła się otworzyć, być kreatywną by wymyślić sama choreografię. Była słaba i częściowo rozbita. Zapytacie dlaczego? Poznała chłopaka, w którym zakochała się po uszy. Z dnia na dzień zostawiała swoją pasję w tyle i poświęcała każdy swój czas na randkowanie. Skończyła studia, a razem z nimi jej pasja poszła w zapomnienie.

UŚPIĆ, ALE NIE POGRZEBAĆ

Los pokierował jej życie w inną stronę, w stronę miłości. Pasję z tańcem uśpiła, ale nie pogrzebała. Dziś dzieli swoje zamiłowanie do podróży z miłością jej życia- mężem i ma zamiar zarażać tą pasją swojego syna. Tańczy do lustra, gdy nikt nie widzi i przegląda album z filmami i zdjęciami z tamtego okresu ze łzami w oczach. Ciągle wierzy, że to nic straconego, że jeszcze kiedyś założy buty do tańca i stanie na deskach sceny, wielkiej sceny z czerwonymi kotarami, że zagra muzyka, a jej ciało będzie wirować z zachwytu, że wróciło na swoje stare śmieci.

LEKCJA NA PRZYSZŁOŚĆ

Ta baletnica dziś już wie, że w życiu trzeba mieć pasję bo dzięki niej uczymy się jak dążyć do wyznaczonych przez siebie celów. Taniec nauczył ją, że nie należy się poddawać, że przez wiele prób, ćwiczeń i upadków spełnimy swoje najskrytsze marzenia. Najważniejsze to wyciągać wnioski i podnosić się z ziemi po setnym upadku. Ten sto pierwszy może się nam już nie przydarzyć i wykręcimy idealnego pirueta spełniającego kolejne marzenie.

You Might Also Like

  • Trzeba mieć pasje i trzeba mieć cele – inaczej wtedy się żyje 🙂

    • Maggdaline

      Dokładnie tak! Masz jakąś pasję?

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close