Dziecko

Siła natury nie taka straszna. Poznaj moją historię.

Grudzień 7, 2015

„Zobaczysz, to najgorszy ból w życiu, ale jak już będziesz miała dziecko na piersi to się o nim zapomina”- mówili.

Zawsze zastanawiam się dlaczego każda kobieta, która już rodziła straszy pierworódkę powyższym tekstem. Dziś opowiem Wam jak to u mnie było z tym porodem i co było dla mnie gorsze niż poród.

maggdaline poródMaggdaline poród

Sobotnie południe rozpoczęło się tradycyjnym już sprzątaniem mieszkania. U Ciebie też pewnie większość sobót tak wygląda prawda? Nie napinałam się za bardzo, a w większości robót wyręczał mnie mój mąż. Już wtedy odczuwałam lekkie ukłucia w podbrzuszu, ale jakoś nie przypuszczałam, że to już są pierwsze sygnały porodu, zwłaszcza, że te skurcze nie były regularne. Narastający dyskomfort spowodował, że o 18:00 postanowiliśmy z mężem pojechać na izbę przyjęć, by sprawdzić, czy może pojawiło się już jakieś rozwarcie. Niestety, po badaniu lekarz odesłał mnie z kwitkiem. Wysokie położenie szyjki, brak rozwarcia i oprócz nieregularnych skurczy zero oznak porodu. No nic- pomyślałam, może i dobrze, że sprawdziliśmy mój dyskomfort, przynajmniej z dzieckiem jest wszystko ok, KTG prawidłowe, USG prawidłowe, szacowana waga synka 2600 g. Zebraliśmy się do domu.

po powrocie w nasze skromne progi było nam bardzo wesoło, jednak ból nie ustępował. Noc nieprzespana, skurcze nieregularne, ale co raz częstsze. Noc jakoś przeżyłam ze stoperem w ręce licząc skurcze. Słońce wzeszło i skurcze były lżejsze i rzadsze. Mąż gotował obiad, ja starałam się uśmiechać i odpoczywać, jednak nieregularne skurcze nie dawały mi spokoju i zaczęłam skakać na piłce. (Swoją drogą to najlepsza metoda na rozwarcie) Nie wiedziałam, czy znów jechać do szpitala, czy lekarz znów mnie wyśmieje, że panikuję, że to jeszcze nie poród. Stwierdziłam, że jeśli skurcze się nie unormują, to do szpitala się nie wybiorę, a że mój lekarz przyjmował w poniedziałki, chciałam pojechać do niego w poniedziałek, by sprawdzić co się dzieje. Jednak po godzinie skakania na piłce, skurcze stały się regularne, już nie pamiętam nawet z jaką częstotliwością, ale postanowiłam znów jechać do szpitala.

No i to była najlepsza decyzja. Po zbadaniu zaprowadzono mnie od razu na porodówkę. Rozwarcie było już na 5 palców. Lekarka stwierdziła, że gorsza część za mną, jednak rzeczywistość była inna.

Aby doszło do pełnego rozwarcia męczyłam się od 18:00 do 2:00. Na szczęście obyło się bez kroplówki, choć niewiele do niej brakowało.

Maggdaline poród

Maggdaline poród

Maggdaline poród

Mieliśmy to szczęście, że trafiliśmy na zmianę personelu i położna, która się nami opiekowała była wypoczęta, miła i kompetentna. Dzięki Pani Marcie i mojemu Piotrowi poród przebiegł pomyślnie i w miłej atmosferze. Do rozwarcia na 7 cm. oglądaliśmy jeszcze z mężem kabarety 🙂 Pani Marta kierowała dokładnie porodem, mówiła co robić by szybciej urodzić, ale również zadbała o naszą intymność. W moim przypadku skakanie na piłce i leżenie w wannie najbardziej pomogły. Poród trwał 9h i 40 min, a skurcze parte 30 min. O 2:10 staliśmy się rodzicami najpiękniejszego dziecka na świecie- Juliana 😉

Maggdaline, poród

I wiecie co? Ból nie jest taki jak straszą. Miałam to szczęście, że poród przeszedł całkowicie naturalnie. Wystarczy słuchać swojego ciała, poddać mu się i natura sama wyda dziecko na świat. (no i przy kilku drobnych pomocnych radach położnej hehe) Więc jeśli jesteś w ciąży i boisz się porodu, to naprawdę nie ma czego. To największy cud i najpiękniejsza chwila jaka mogła Cię w życiu spotkać. Pomyśl, że to skurcz, a nie ból i że każdy kolejny przybliża Cię do końca. Czego się nauczyłam to to, że trzeba się rozluźnić aby ból był większy i w ten sposób postępuje rozwarcie.

Od tego momentu Julian rozpoczął stresowanie swoich rodziców. Leżał u mnie na brzuszku, ale z mężem widzieliśmy, że coś złego się dzieje i młody ma problem z oddychaniem, że się trochę dusi. Zgłosiliśmy to i dzięki Bogu, personel szybko zareagował. Wzięli młodego by go odśluzować, i mieli go przywieźć na salę poporodową, by nacieszyć się dzieckiem i by go trochę pokangurować. Niestety Juliana już nie przywieźli. Zmęczona, po dwóch nieprzespanych nocach i po porodzie, martwiłam się o zdrowie syna. Julianowi wykryli wodę płodową w płucach i musiał być podłączony pod tlen. Nie ma chyba gorszego widoku, niż noworodek podłączony do aparatury z kabelkami w ustach, nosie oraz na stopie. (Swoją drogą oglądanie w ciąży programu „Moje 600g szczęścia” nauczyło nas jak należy zachowywać się na intensywnej terapii noworodka)

Maggdaline poródMaggdaline poród

Po jednej dobie pod tlenem Julian oddychał już sam i mógł spędzać czas na sali z mamą. Żeby tego było mało, po jednym dniu przy mnie, znów go zabrali. Wyniki badań były z dnia na dzień gorsze, tracił na wadze i postanowili włączyć dwa antybiotyki. Ciągłe badania, aż wynik pokazał gronkowca w posiewie moczu. Na szczęście jeden z antybiotyków zwalczał tego gronkowca, więc postanowili wyłączyć drugi i lekarze kontynuowali leczenie prawidłowym antybiotykiem. Na szczęście po 12 dniach pobytu w szpitalu udało nam się w końcu z niego wyjść. Po litrach wylanych łez, nerwów, że nawet kobiety po cesarce wypuszczają do domu po dwóch dobach, a ja dalej muszę koczować w tym szpitalu. Chodzenie w piżamie 24h na dobę też nie nastrajało pozytywnie.

Maggdaline poród

Teraz to już tylko wspomnienie, a od ponad miesiąca cieszymy się każdym kolejnym nowym dniem ze zdrowym Juliankiem w objęciach. To początek naszej historii, mojej męża i synka.

Może zechcesz się podzielić swoją historią? Jak długo leżeliście w szpitalu? Czy poród przebiegł prawidłowo? Miło mi będzie, jeśli zechcesz zostawić tutaj Twoje wspomnienie i cieszę się, że dotrwałaś do końca tego jakże, długiego tekstu 🙂

You Might Also Like

  • Weronka

    U mnie to było 21msc temu….
    W 39 tc trafiłam na izbę przyjęć z nieregularnymi bólami w podbrzuszu, plecach… No ale myślę sobie nie jest tak źle… No cóż rozdarcie okazało się być na opuszek palca. Masakra. No ale położyli mnie w boxie na porodowce w razie czego . Lezalam tak do 6 rano i nic.. musiałam zwolnić miejsce, ponieważ inna dziewczyna zaczęła rodzić w tym czasie a ja trafiłam na ocp . No i minęły 2tyg w szpitalu i nic. W końcu 21.07 o godz 18 odeszły mi wody . Było ich w sali tyle, że można było kajakiem pływać i ciągle leciały.. Zaczęły się silne skurcze , regularne były tak mocne, że myślałam, że nie wytrzymam dłużej.. Pani ginekolog mnie zbadala okazało się, że dalej nie mam rozwarcia. Próbowali wielu rzeczy, tzn. masaż szyjki macicy – coś niebywale okrutnego! Ból niesamowity 🙁 , jakieś tabletki dopochwowe , które miały za zadanie rozluźnić szyjke, piłka, prysznic i dalej nic. W końcu poczułam, że Mikołaj zaczyna pchać głowa w dół, lecz przy braku rozwarcia nie było mowy, żebym dała radę sn… I dre się tam, że boli jeszcze gorzej, że nie dam rady urodzin sama, że natychmiast mają zrobić mi cc.. czułam, że coś jest nie tak. Godz 2 nad ranem idealnie, dostałam zastrzyk w kręgosłup i jakieś gowno co myślałam, że mi serce w orbitę wyleci. Równo 2.40 Mikołaj przyszedł na świat ale nie zapalakal od razu.. Nie wiedziałam o co chodzi pani pielęgniarka zapewniała mnie ze jest wszystko ok, przestraszylam się. Nie ma nic gorszego jak nie usłyszeć płaczu dziecka. Ale na szczęście po chwili już plakal, ponoć przydusil sie, myślałam, że ich zabije tam. Po porodzie bite prawie 4tyg w szpitalu, bo miałam mega anemie . Prawie znioslam tam jajo. Płakałam, chciałam już do domu wyjść. Bo gdzie lepiej się nie dochodzi do siebie niż we własnym domu?:) ale na szczęście z Mikołajem wszystko ok , 3140 kg na świecie bylo 50cm szczęścia a teraz 21,miesiecy, niemożliwy cwaniak pod słońcem. Dobrze, że u was wszystko dobrze się skończyło. Dużo wytrwałości dla mamusi i dużo pięknych dni życzymy :*

    • Maggdaline

      No to widzę, że też miałaś przeboje. Niestety w PL jest jeszcze przekonanie, że trzymają sn do samego końca, a nie daj Boże będzie nieszczęście. Jedna z moich koleżanek przez zaniedbanie lekarza właśnie straciła dziecko podczas porodu 🙁 Mimo bólu i długiego pobytu w szpitalu mamy to szczęście, że wszystko się dobrze skończyło i mamy wspaniałych chłopaków 🙂 Wam również pięknych dni!

  • Jola

    całe szczęście, że wszystko skończyło się u Was dobrze, Julek jest cudny i ma dzielną mamusie 🙂
    dla mnie ból porodowy to najpiękniejszy ból, ból dający życie 🙂
    ja mam na razie 😉 dwa takie wspomnienia,
    pierwszy poród trwał 5,5h, w sobotni wczesny ranek odeszły mi wody, pojechaliśmy do szpitala, 2cm rozwarcia, dostałam kroplówkę z oksytocyną i nastawiłam się na długie kulanie po porodówce, a akcja się rozkręcała i potoczyła szybciutko 🙂 parłam 30minut, synek był bardzo duży (4200,61cm)
    drugi poród trwał 2,5h 😉 do szpitala, podobnie jak ty przyjechałam już z 5cm rozwarciem, trochę spaceru po korytarzu, trochę piłki i po dwóch parciach miałam synka w ramionach – bajka 😉 myśle, że nie bez znaczenia był krótki odstęp pomiędzy porodami (1rok i 5 miesięcy),
    miałam to szczęście, że oby dwa razy byliśmy tylko po 3dni w szpitalu, szczególnie drugi raz mi zależało, żeby szybko wyjść, bo serce mi pękało z tęsknoty za starszakiem 🙂
    szczerze to ja wole na porodówkę niż do dentysty :p

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close