Dziecko Moda Przemyślenia mamy Uroda

Ulubieńcy stycznia 2017

Luty 3, 2017

Od tego roku planuję wprowadzenie cyklu pt.  „ulubieńcy” z każdego miesiąca. Cykl będzie zawierał kilka produktów/książek/filmów/stron internetowych/profili na instagramie, które urzekły mnie w danym miesiącu. Zapraszam Was zatem na pierwszy post pt. Ulubieńcy stycznia.

  1. Książka.

„Moje córki krowy” Kingi Dębskiej to tragikomedia, która może dotyczyć każdego z nas. Wewnętrzne monologii dwóch córek, które przybliżają się do siebie wraz z momentem utraty najbliższych. Książka napisana łatwym, kobiecym językiem. Aż chciałoby się dołączyć do ich niektórych kłótni. Książka idealna na zimowe wieczory.

2. Koszula.

Koszulę zakupiłam w mangooutlet.com Nie wiem, czy znacie ten sklep, ale moim zdaniem każda sieciówka powinna mieć taką swoją odnogę. W sklepie jest dostępna cała kolekcja z poprzedniego sezonu mango.com (oczywiście to co się nie sprzedało) Można tam kupić ciuchy naprawdę za grosze. Ostatnio z racji mojego ciążowego stanu nie kupowałam sobie nic, ale nie mogłam się nie skusić na wyprzedaże. Spodnie, spódnice odpadają, bo nie wiem jaki będę miała rozmiar po porodzie. Na szczęście zainwestowałam w rozpinane koszule. Z resztą, teraz inwestowałam albo w buty, albo we wszystko co rozpinane, bo jeśli uda mi się karmić piersią to będą to rzeczy niezastąpione. Zapytacie co takiego jest w takiej koszuli. Ot..zwykła z retro wzorem. No właśnie już odpowiadam, bo ona nie jest taka zwykła. Jej skład to 100% jedwab, a kosztowała jedyne 69zł. I co Wy na to??? Czadowo prawda? Z racji tego, że staram się wprowadzić w życie motyw slow life koszula trafiona w 10. Już teraz się jaram jak ją ubiorę po porodzie.

3. Cienie Zoeva.

Tych cieni nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Marka Zoeva to jedna z marek z wyższej półki. Cienie znalazłam pod choinką (jeden z prezentów od męża)  i tak jak nigdy nie malowałam oczu na co dzień tak teraz chcę się nimi malować jak najczęściej. Idealnie napigmentowane, nie osypują się i utrzymują się cały dzień na powiece. Teraz już wiem, że to nie pierwsza i nie ostatnia paletka Zoeva w mojej kosmetyczce.

4. Pianki Haribo

Ot, zwykłe pianki haribo? Nie, to specjalne pianki do gorącej czekolady. Choć w smaku nie różnią się od zwykłych dużych pianek to ich przesłodka miniaturowa wersja jest moim ulubieńcem w zimowej kuchni. Te akurat przywiózł mi brat z Niemiec, ale w internecie też je znajdziecie. Od teraz gorąca czekolada z piankami to nieodzowny element zimowych wieczorów.

5. Mikrusek baby cards

Karty do zdjęć na pierwszy rok życia. Z Julkiem bawiliśmy się kredą i naklejką tablicową, jednak ta metoda sprawdzała się tylko do momentu, aż Julek nie zaczął się obracać i nie ciekawiło go co ta mama też przykleja mu na tą bluzkę. Skutkiem były zawsze rozmazane cyferki i moja frustracja, że zdjęcia nie takie jakby się chciało. Szukając w internecie inspiracji jak robią to inni rodzice napotkałam na fajną polską markę o nazwie Mikrusek. Znajdziecie u nich również karty do zdjęć ślubnych, ciążowych a również dla dzieci w wieku od 1-5 lat. Uwielbiam wspierać polskie marki a jest ich na rynku coraz więcej.

 

 

Dajcie znać co myślicie o takim cyklu? Możecie również polecać w komentarzach jakieś ciekawe stronki/marki/profile na instagramie itp. Z chęcią zapoznam się z czymś nowym.

You Might Also Like

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close