Przemyślenia mamy

Wyrodna matka – wyrzucam zabawki synkowi, gdy ten śpi.

Lipiec 27, 2017

Tak, ja wyrodna matka wyrzucam zabawki synkowi gdy ten śpi. Zabawki rozrzucone po całym mieszkaniu, zabawki, którymi bawi się po 2 minuty i pędzi do kabli czy garów lądują w koszu do przekazania innym dzieciom. Mam dość wiecznego nieporządku i sprzątania co wieczór bałaganu zabawkowego. Nie bójcie się, moje dziecko ma się jeszcze czym bawić i jest szczęśliwe. Uwierzcie mi, że selekcja zabawek jest konieczna bo dzięki niej jeszcze widać skrawki dywanu czy paneli.

 

Ile zabawek gromadzi przeciętne dziecko

Nie jestem p. Rozenek-Majdan, by zaglądać do pokoju Waszych dzieci i szukać w nich porządku białą rękawiczką. Chciałam tylko w skrócie wyliczyć ile zabawek nagromadzi moje i prawdopodobnie i Twoje dziecko przez całe dzieciństwo. Nie liczę tutaj tych nagromadzonych używanych po kuzynach czy dzieciach znajomych. Ilość zabawek jaką moje dzieci dostają i będą otrzymywać jest łatwa w kalkulacji. Chłopaki mają 5 ciotek i wujków, do tego dziadków z obu stron i dwie prababcie co  daje ok. 8-9 prezentów zabawek na jednego brzdąca (nie liczę tutaj już prezentu od nas rodziców) 8x 2 dzieci to 16 zabawek. Licząc największe święta czyli urodziny, dzień dziecka, Wielkanoc i Boże Narodzenie robi nam się ładna suma 64 zabawek rocznie i to tylko te z jakiejś okazji, nie liczę tutaj tych zestawów lego, czy książek, które kupujemy na co dzień jako rodzice. Policzyłabym jeszcze, że taką ilość zabawek rocznie dzieciaki otrzymują powiedzmy do ok 10 r. ż a na pewno i dłużej sami powiedzcie- kwota 640 zabawek robi wrażenie. Wyobraźcie sobie teraz nas- 4 osoby w mieszkaniu 49 m2 i te wszystkie stwory grające, klocki zdekompletowane walające, kulki, piłki, puzzle czy inne takie…. No istna masakra.

 

Minimalizm

Sama staram się wprowadzać wśród moich zabawek (czyli kosmetyków i ciuszków) minimalizm. Teraz modne staje się slow life i taki sposób życia zaczyna mi odpowiadać. Ciociu, wujku, babciu dziadku, nie dziw się, że wolę jedną zabawkę dla moich dwóch synów niż całą masę powtarzających się przedmiotów. Moje doświadczenie jest takie, że im mniej dziecko ma przed sobą zabawek, tym dłużej jest się w stanie nimi zabawić. Minimalizm i estetyka to dwa kierunki, którym staram się ostatnio żyć. Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami,  bo od razu mam humor lepszy, a że przez ostatnie 2 lata otaczają mnie w większości zabawki kupuję te naprawdę piękne i praktyczne.

 

Wyrzucam zabawki synowi zazwyczaj, gdy ten śpi.

Wszelakie kradziejstwa z mojej strony mają swoje światło dzienne właśnie w nocy, gdy ogarniam porozrzucane zabawki po pokoju. Podczas tej czynności niczym szpieg z krainy deszczowców obserwuję i podbieram zabawki, które są zepsute lub moje dzieci się nimi nie bawią. Staram się też zabawki chować i wymieniać pudła co jakiś czas, by zabawki się nie znudziły. Sama pamiętam z dzieciństwa, że rodzice mieli pochowane te lepsze zestawy zabawek i wyciągali je nam tylko na święta, wakacje, czy ferie. Pewnie elektryczna kolejka, czy domek z ogródkiem z lego jeszcze gdzieś są w komórce i czekają aż wnuki trochę podrosną. Dzięki takim praktykom bardziej szanowaliśmy te „świąteczne zabawki” i przetrwały one do dziś.

Jakich zabawek nie lubimy

Oczywiście tych grających. Na początku były bardzo zabawne i sami je kupowaliśmy, dopóki nie urodził się Tymon i Julek często go wybudzał z drzemki włączając wszystkie grające zabawki na raz. To by, właśnie ten dzień, w którym postanowiliśmy powyciągać w większości z nich baterie. Zwłaszcza w tych, które nie posiadały przycisku przyciszającego muzykę.

Maskotki to jest temat rzeka, bo mimo, że mamy wiele maskotek, które generalnie łapią kurz, to nie ma wśród nich żadnego misia. Osobiście mi się marzy, aby chłopcy mieli każdy po jednym pluszowym misiu, do którego będą mogli się przytulać, a reszty pluszaków się wtedy pozbędziemy.

Zabawki ograniczające przestrzeń. Tory wyścigowe, pociągi z torami, całe miasta to generalnie bardzo fajne zabawki, ale nie do małego mieszkania. Na szczęście chowamy je do skrzyni i składamy zazwyczaj przy weekendowej zabawie, gdzie można się dłużej nimi pobawić.

 

Jakie lubimy

Odkąd poznałam również pedagogikę Montessori (nie, nie jestem jej jakąś wielką maniaczką, z resztą to temat na odrębny post) zakochałam się w drewnianych i rozwijających zabawkach. Julek też je bardzo polubił i to właśnie przy nich spędza najwięcej czasu. Sortery, układanki, liczydła to coś w co warto inwestować pieniądze.

Plastyczne- piasek kinetyczny, plastelina, mazaki, kreda- wszystko co usprawnia małą motorykę jest super, bo można schować w jednym pudle i jeszcze choć trochę kontrolować.

Dobrej jakości- nieraz słyszę, że zabawki takie drogie, że szkoda pieniędzy. Trochę już tych zabawek przerobiliśmy i produkty marek wiodących na rynku są znacznie lepszej jakości. Ja jestem zdania, że lepiej jedna zabawka a porządna, niż 60 ale chińskich, które po jednym dniu zabawy już są połamane. Droższe zabawki idealnie sprawdzą się na wielkie okazje, zawsze ciocie i wujkowie mogą wcześniej złożyć się na jakiś jeden porządny prezent, co zaoszczędzi nam miejsca w domu.

Zabawki posprzątane i posortowane, oby tylko Julian się rano nie zorientował, że czegoś mu brakuje…

You Might Also Like

Ta strona używa plików cookies w celu zapewnienia statystyk i pełnej funkcjonalności bloga. Nie masz nic przeciwko? Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close